niedziela, 27 października 2013

Rozdział 22

**Gabriella**

Szczerze? Od zawsze marzyłam, by odwiedzić Nowy Jork, ale gdy go zobaczyłam przez chwilę stałam jak wryta. Był większy niż go sobie wyobrażałam. Ludzie byli wszędzie! Mijając mnie i dziewczyny, postukiwali obcasami i mamrotali coś do siebie. Ważne miejsca, do których należało się udać! Ważni ludzie, z którymi należało się zobaczyć! Wiatr spod kół rozpędzonego niebieskiego sedana poderwał z ziemi i uniósł w głąb ulicy zmiętą gazetę. Wydawało mi się, że wiatr popycha mnie naprzód ,,Trzymaj się. Jesteś w Nowym Jorku" - mówił. Tak, spełniło się moje marzenie z dzieciństwa. Patrzyłam w niebo i czułam się jak drobina. Nawet powietrze wydawało się tutaj inne, nasycone dźwiękami i zapachami. Na rogu stał mężczyzna z wielkim metalowym pudłem na kółkach i sprzedawał hot dogi. Na innym rogu jakiś inny chłopiec ustawił krzesło i czyścił buty. Wszędzie wokół rozlegał się tupot kroków, stukanie obcasów, krzyki: ,,Super, super!", ,,Wyczyść swoje buty!", ,,Hot dogi, świeże hot dogi!". Wszyscy nawoływali i krzyczeli w kierunku pędzącego tłumu. W powietrzu dało się wyczuć coś jeszcze. Brzęczenie. Energię. Kiedy ten rytm Nowego Jorku do mnie dotarł, moje stopy zaczęły poruszać się szybciej i już po chwili stałam się częścią rozedrganej masy ludzi. Pędziłam razem z dziewczynami, zaledwie muskając stopami powierzchnię chodnika. Był chłodny, grudniowy dzień. Temperatura jak na zimę była bardzo wysoka. Pod moim fioletowym płaszczem, miałam jeszcze dwie warstwy ubrań. Chłód przeszywał moje ciało, a ja dalej brnęłam po chodniku. Po paru minutach dotarłyśmy do salonu z sukniami ślubnymi. Od razu zachęcał do kupienia którejś z sukni. Niestety, my miałyśmy już zamówioną. Skierowałyśmy się w kierunku recepcji, gdzie Jo złożyła kartę odbioru. Kobieta z recepcji udała się na zaplecze, gdzie zamiast z suknią, przyszła z mężczyzną, który zaczął rozmawiać z naszą panną młodą. Chwilę potem przyszła Jo ze łzami w oczach i opadła obok nas na sofę. 
- Tydzień do ślubu, a ja nie mam sukni. - Jedna łza spłynęła jej po policzku.
- Nie martw się. Powiedz nam co się stało. - Przytuliłam Jo.
- Powiedzieli mi, że suknia była oczywiście zamówiona, ale moje zamówienie się zgubiło i bardzo mnie przepraszają i i tak dalej, i że mogę sobie kupić którąś z tu obecnych sukni za połowę ceny. 
- To w czym problem?
- Bo tamta była moją wymarzoną, tą jedyną. 
- Oj wstawaj. Znajdziemy i tutaj. Popatrz dziewczyny już szukają. - To była prawda, bo gdy tylko Jo powiedziała, że może kupić sobie suknię z tu obecnych, dziewczyny zrzuciły płaszcze i pobiegły szukać sukni. Pociągnęłam za sobą Jo i poszłyśmy do Stelli i Niny.

                                 *                 *               *
- Masz jeszcze tą i tą i jeszcze tą. - Dziewczyny razem z asystentką kursowały nosząc coraz to nowsze i bardziej wymyślne suknie do przebieralni. Joel znosiła to w miarę, ale po jej twarzy dało się dostrzec, że ma już dość.
- Powiedz mi jaka jest twoja wymarzona suknia. - Zapytałam patrząc jak Jo zaczyna się poddawać.
- Nie jest to ani ta, ani ta i ani te suknie. - Wskazywała kreacje przyniesione przez dziewczyny.
- To już wiem o co ci chodzi. - Uśmiechnęłam się do Joel i pobiegłam znaleźć tą suknię o której pomyślałam. Po drodze złapałam jeszcze kilka innych i wróciłam do Jo.
Mierzyła je po kolei i była coraz to bardziej zachwycona. Przyszły dziewczyny z asystentką, która także się już poddała. Zobaczyły Jo i po prostu wpadły w zachwyt. 
- Trzeba było od razu mówić, że pani podoba się ten typ sukni. Mam jednak małą propozycję. - Zniknęła, lecz chwile potem przyszła z suknią. - To najnowszy model. Jeszcze żadnej nie sprzedaliśmy. Proszę przymierzyć. 
Jo wzięła suknię od kobiety i nałożyła . Wyglądała przecudnie. To była ta suknia. Zdecydowałyśmy się na zakup właśnie tej. Zachwycona Joel całą drogę mówiła o tym jaki to będzie piękny dzień. Jej nastrój udzielił się także nam, więc dzień skończyłyśmy na wesoło.

3 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się twoje opowiadanie, masz na nie dobry pomysł :) Życzę powodzenia w dalszym pisaniu i zapraszam do siebie:
    http://www.moja-przygoda-z-btr.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. mi osobiście podoba się tło ale brakuje mi chłopaków z BTR :)
    co do konkursu jestem na za !

    OdpowiedzUsuń
  3. I wszystko poszło z godnie z planem i Jo ma swoją wymarzoną suknię ^ ^ Rozdział ciekawy i czekam nn :*
    A co do konkursu to jestem ciekawa więc możesz dać :)

    OdpowiedzUsuń